Droga Roślin | Roślinne Dao | ओसधि मार्ग

 

Niepostrzeżenie, ale całkiem silnie, rośliny oddziałują na świat ludzki, zwierzęcy i każdy inny, bo po prostu są – i samą swoją obecnością tworzą unikatową jakość w atmosferze,  przestrzeni, energii, a często i w zapachu!

Ścieżka, którą kroczy wiele osób i coraz więcej odkrywa w sobie to powołanie (czy też prastare wołanie), określana jest różnym mianem: ziołolecznictwa, zielarstwa, alchemii, ale też szamanizmu, botaniki, botanicznej archeologii i wszelkiego czarodziejstwa z różnych kultur. Praca z Roślinami ma długą historię i można dzielić ją na wiele odłamów związanych z określoną tradycją. I nie o tym będzie ten post, choć to ciekawe symboliczne aspekty naszej rzeczywistości i wieki doświadczenia naszych przodków, które wciąż buzuje nam pod skórą.

Będzie o hermetycznej Drodze Roślin, ich niebywałej, własnej historii, którą szczodrze dzielą się przed tym, kto tylko zechce posłuchać. Jest to możliwość głębokiej relacji ze światem roślin i odbudowania jej w przestrzeni publicznej, gdzie spożywanie np. herbat czy kawy, stało się często bezrefleksyjne. Tymczasem łączymy się z roślinami, które mają w sobie wiele związków czynnych, drobinek swojej kultury, informacji wewnętrznej i pomocy dla człowieka na bardzo subtelnych poziomach.

 

Roślinne Dao jest własnie o tym i wielu innych energetycznych połączeniach w obrębie świata ludzi i roślin. Jest to święta droga, jaką podążać można w skupieniu i z lekkością, droga uważności na swoje najgłębsze Ja i możliwość eksplorowania go (i świata) w towarzystwie Roślin, które pojawiają się w naszym życiu.

 

 

 

Jak to się zaczęło?

 

 

Chyba zaczęło się od Mięty i częstego jej picia, a nawet tego, że uważałam zioła typu mięta, skrzyp, pokrzywa za herbaty, nie mając pojęcia czym w sumie jest herbata. Gdy przyjeżdżali do mnie znajomi i robiliśmy wstępne zakupy, pytali: masz herbatę, nie? A ja: jasne! Lecz gdy w domu otwierałam półkę, były tam sama ziółka :)

W każdym razie wtedy jeszcze nie rozumiałam tych subtelnych połączeń, które tkałam „nieświadomie”. Coś mnie przyciągało i to w sposób bardzo ulotny, delikatny, do tego ziołowego, roślinnego świata. W ten sposób zaczęłam poznawać tajniki ziołolecznictwa różnych kultur i filozoficzno-alchemiczne teorie żywiołów, które zasilają i powodują dynamikę w świecie natury. Stopniowe otwieranie się na ów świat poskutkował wielką świadomością na tych eterycznych poziomach – w kontakcie z drzewami, roślinami, kamieniami i światem potocznie nazywanym nieożywionym.

Yerba Mate, którą po raz pierwszy wypiłam wśród znajomych, w dużej mierze nieznanych osób, kiedy podawaliśmy sobie tykwę z rąk do rąk, poczułam przypływ niezwykłej umiejętności: Łatwość w komunikacji i dzielenia się tym, co w sercu najważniejsze, była tak porażająca, że wiedziałam już, że muszę poznać ostrokrzew lepiej. I tak poruszyło się wszystko, co zastałe we mnie. Tak zaczęła się właściwa i coraz bardziej świadoma eksploracja ziołowych światów. Przewodników człowieka po efemerycznych elementach siebie.

Kiedy łączyłam ze sobą różne odnogi mojego życia, stykały się one w miejscu Słowa i Roślin. Dostałam imię inicjacyjne od Przodkiń, Wielkich Matek, Strażniczek Wieczności Wierzb Płaczących. I imię to jest moją drogą realizacji w Słowie i Świętej Drodze Roślin. Dzayanayin.

I jakkolwiek to brzmi – dla wielu będzie wszak dziwne – żyję z tym imieniem już kilka lat, realizując Roślinne Dao z coraz większą mocą. Rośliny są hermetyczne, co oznacza, że ujawniają tylko tyle, na ile jesteśmy gotowi i pojawiają się w takich konfiguracjach, jakie są nam naprawdę potrzebne. Nie można ich nagiąć do swojej woli. Rośliny są niczym słowa mędrca, które dostają się do uszu chcącego usłyszeć. Lecz ich subtelne energie działają zawsze – także gdy nie jesteśmy tego świadomi. Stoję w tym miejscu, w którym niektórzy rozglądają się nie wiedząc czego chcą, lub co zrobić – i podsuwam lekkość zaufania roślinnemu dao. Zaufaniu swojej najbardziej delikatnej strukturze, którą właśnie wszyscy budujemy, by światy kosmiczne i ziemskie zrównoważyć w jednym oddechu energii życia.

 

 

Na czym polega Roślinne Dao?

 

 

Najprościej mówiąc – na uważnemu obcowaniu z roślinami i słuchaniem wewnętrznego głosu, który mówi: a weź napij się …. (np. pokrzywy, albo zielonej herbaty).

To także zauważanie całego spektrum ich umiejętności i niuansów smakowych, aromatycznych, zdrowotnych, symbolicznych. A te umiejętności roślin wynikają z ich różnorodnej natury, która związana jest z żywiołami, energetyką ciepła-zimna, unikatowym połączeniem związków czynnych, ich działaniem na czakry itd.

I jest jeszcze jedna rzecz, być może najważniejsza, ale trudna do praktykowania dla wielu osób. To świadome, czasowe łączenie się z Rośliną lub Roślinami. Można to porównać do praktyki medytacyjnej, w której co dzień zasiadamy z kubkiem ciepłych ziół i codziennie pijemy z nich napar – raz, dwa, trzy razy dziennie. Zależy jakie efekty chcemy uzyskać i jaki jest nasz stan zdrowia. Taka głęboka podróż przekształca i ukierunkowuje organizm, a człowieka uczy samoobserwacji. Dostrzegania swoich potrzeb i nawyków. A te przy udziale roślin można przetransformować.

Osadhi Maarga (roślinna droga w sanskrycie :)) jest również drogą sztuki, sposobu wyrażania się i operacji słowem, kolorem, dźwiękiem, które mają w sobie właśnie tę subtelną, roślinną energię. Mogłabym opisać ją, jako poruszanie się po niteczkach, łączących świadomość z materią. Niteczki oplatające energie, przemieszczające się tam, gdzie uwaga otwartego serca. Owe eteryczne połączenia grają nieustannie, niczym dźwięk dzwoneczków, bo zaklęte są w naturze rzeczywistości – świecie przemian i żywiołów. Umożliwiają transformujące wglądy w siebie: i tutaj zarówno nagłe, jak i czasowe (kiedy to oddajemy się stopniowej praktyce poznawczej efemerycznej esencji Rośliny).

 

 

Czy jesteś na Roślinnej Drodze?

 

 

Jesteś wtedy, kiedy czujesz to w sercu. Kiedy czytając te słowa, po prostu wiesz.

 

I nie ma znaczenia, czy przez miesiąc praktykujesz łączenie się z jakąś Rośliną. Nie ma znaczenia czy wiesz wszystko o ich symbolice i wewnętrznej alchemii, albo zdrowotnych właściwościach. Nie musisz ciągle zrywać na łące ziół, albo uczestniczyć ciągle w ceremoniach ze świętymi roślinami. Po prostu idąc drogą czy ulicą – widzisz, czujesz, dostrzegasz świat roślin i z rozwagą się z nimi łączysz, a nie na łapu capu – do kubka i wrzątek. I wiesz, że jest ten świat otwarty i pełen życzliwości, jak i ukrytej wiedzy, która wprawdzie nie każdemu jest dostępna, ale za to Rośliny same uczą, pokazują, jak ją rozumieć i wcielać w życie. Jak ją… odnaleźć w sobie :)

 

 

 

Jestem zaszczycona, że mogłam opowiedzieć tę historię i otworzyć tym samym kolejny rozdział we własnym Roślinnym Dao, a także pokazać Wam, że nie jesteście sami na tej momentami intymnej, pełnej barw wyobraźni i płynności słów, ścieżce samopoznania… i świata-poznania! Aho!

 

 

 

 

 

 

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Pięknie ujęta esencja! Po kilku latach życia w lesie wiele zrozumiałem z tego, o czym piszesz. Wypracowanie w sobie uważności na otaczające nas rośliny, może wiele pokazać.
    Pozdrowienia z podkarpacia :D

    1. Dziękuję :) Rośliny są tak otwarte na ten kontakt! Pozdrawiam również serdecznie :)

Dodaj komentarz

Droga Roślin | Roślinne Dao | ओसधि मार्ग
Close Menu